Żyj tak, aby bez wyższej konieczności nie robić krzywdy żadnemu człowiekowi, zwierzęciu, roślinie ani matce Ziemi.

S.A.P

czwartek, 30 czerwca 2016

Rozum o tym nie wie

el celebro ze strony doslourdes.net
Jeśli zaakceptowaliście istnienie niewyobrażalnej ilości ścieżek kwantowych przygotowanych dla nas w różnych wymiarach we Wszechświecie powinniście wiedzieć, że nie należy wybierać jednej za wszelką cenę. Czy nie lepiej płynąć zgodnie z nurtem pola kwantowego bez większych wstrząsów? Wybieranie na siłę nie ma większego sensu bo ogranicza możliwości jakie na nas czekają. Dajmy na to, że robisz sobie dwupunkt w intencji wyjścia za mąż za Bartka, bo jest wysportowany, ma poczucie humoru i Hondę Civic. Weź pod uwagę, że zamykasz przed sobą miliony innych możliwości! Być może na jakiejś ścieżce życia czeka na ciebie jakiś Robert, bardziej wysportowany i inteligentny z Audi S7? Czy nie lepiej skierować energię własnych myśli na możliwość wyjścia za mąż za inteligentnego, wysportowanego, dobrze sytuowanego chłopaka z poczuciem humoru, bez zawężania do Bratka?

Pragnienie wyjścia za Bartka wynika ze zdrowego rozsądku raczej. Nie mam nic przeciwko zdrowemu rozsądkowi, który pozwala nam jakoś funkcjonować w naszym ograniczonym świecie 3D ale nie jest dobrze, gdy rozum staje się władcą absolutnym waszego JA. A tego właśnie uczono nas od dzieciństwa. Pamiętacie zapewne zwroty w rodzaju: „Kiedy wreszcie nauczysz się myśleć?”, „Dlaczego to zrobiłeś – wytłumacz mi?”, „To nie jest realne”. Przez cale lata tresowano nas abyśmy potrafili rozwiązać logicznie jakieś zadanie, podjąć racjonalną (przez rozum) decyzję i działać sensownie zgodnie ze zdrowym rozsądkiem.

A ja tu namawiam, żeby skupić się na uczuciach, które płyną z pola serca! Dlaczego? Bo to działa! Od dawna już zachęcam was do praktyki! Przekonajcie się na sobie, że świat nie jest jednoznaczny! Pewnie co chwila natykacie się na coś co nie da się wytłumaczyć „na zdrowy rozsądek”. Racjonalny umysł nie potrafi zinterpretować wszystkich zjawisk czy może więc uchronić nas przed kłopotami i cierpieniem? Czy nie lepiej wsłuchać się we własne odczucia i zaufać nurtowi zdarzeń, który zawsze płynie korytem najmniejszego oporu? Bardzo często cierpicie tylko dlatego, że ufacie umysłowi, który analizuje rzeczywistość w oparciu o związki przyczynowo – skutkowe. Ta niedoskonałość umysłu nie pozwala mu brać pod uwagę czegoś co nie da się zważyć czy zmierzyć i właśnie dlatego nie znajduje właściwych rozwiązań. Bez względu na to jak bardzo jesteście przekonani, że wasz umysł jest rozsądny to i tak będzie się mylił! Znacznie lepiej odpuścić, zmniejszyć kontrolę umysłu i popłynąć z nurtem.

Wywieranie nacisku na rzeczywistość jest najczęściej działaniem nieskutecznym a bardzo często szkodliwym. Jeśli wciąż będziemy płynęli pod prąd i walczyli z nim z całych sił stworzymy ogromny potencjał energii (Andrea, uważaj). W ten sposób sami sobie zbudujemy przeszkody bo ruszą walce wyrównujące nie mówiąc o wszelkiej maści destrukcyjnych Wirotworach. Wystarczy obniżyć poziom ważności swojego problemu a przeszkody znikną same – pisałem już o tym. A jeśli nie znikną? Nie walczmy z nimi! W żadnym wypadku nie idźmy na wojnę ale starajmy się je jakoś ominąć. Też o tym pisałem, ale sami wiecie, jak szybko uciekają nam różne sprawy więc nigdy dość przypominania o tych najważniejszych.

Rozum pracuje zgodnie z zasadami, które wtłoczono do naszego mózgu w domu, szkole, kościele czy na podwórku. W mózgu jest już ułożony pewien scenariusz naszego życia i jeśli jakieś zdarzenie nie pasuje do tego scenariusza umysł traktuje je jako nieszczęście. Zmusza nas do walki z tym zdarzeniem a sytuacja pogarsza się zamiast polepszyć. Pole kwantowe niczego nie traktuje jako nieszczęścia, bo nawet śmierć kogoś, kogo kochamy może być najlepszym zdarzeniem na naszej ścieżce życia. Nie zapominajmy, że jedynym celem jest rozwój duchowy, a nic tak nie rozwija duchowo jak traumatyczne wydarzenia. Rozum o tym nie wie i dlatego skazuje nas na dodatkowe, ogromne cierpienia.

Jeśli chcemy tworzyć własne szczęście, to... Hola, stop! O tym w następnym poście, bo przecież przed nami piątek, piątunio a w ten piątek nie będziecie mówić o niczym innym tylko o meczu Polska – Portugalia. Dajmy więc sobie czas do poniedziałku i kiedy już uspokoicie emocje zajmiemy się tworzeniem szczęścia nie na poziomie boiska ale na poziomie duchowym. Do poniedziałku zatem.

środa, 29 czerwca 2016

Istota światła

"Surrender"Higher Consciousness by Wikia Game Commons
Iza przypomniała wczoraj, że o gwałtownych zmianach w 2016 roku pisałem już pod koniec ubiegłego roku. Owszem, ale nie dlatego, że jestem jasnowidzem. Nie mam takich predyspozycji a zmiany o których mówimy były „zapowiadane” dużo wcześniej więc mnie ani nie irytują ani się ich nie boję. Ci, dla których rozwój duchowy nie jest niczym szczególnym wiedzą już, że te zmiany są głębsze niż nam się wydaje. Chodzi tu o metamorfozę trzeciej gęstości w czwartą, a taką przemianę przechodzi właśnie ludzkość. Nie cała, rzecz jasna, bo ludzkość nie jest traktowana jak stado bezrozumnych istot! Taką zmianę można przejść tylko indywidualnie i tylko wtedy, gdy ją zaakceptujemy. Dlatego ta cała wielka transformacja nie odbędzie się tak szybko, dla niektórych będzie trwać jeszcze całe wieki, ale to już się zaczęło!

Podejrzewam, że ci, którzy ten wpis czytają przypadkowo, oczekują dokładniejszych wyjaśnień, ale gdybym nawet bardzo chciał nie jestem w stanie objaśnić mechanizmu transformacji, bo jest poza granicami waszego pojęcia. To jest tak jakby tłumaczyć kurze zasady działania silnika odrzutowego. Nie wytłumaczysz, bo kura tkwi w innym świecie tak jak większość z nas tkwi w wymiarze 3D. To można tylko odczuć własnym sercem bez ubierania wszystkiego we wzory i równania, chociaż takie próby całkiem udatnie praktykuje fizyka kwantowa.   

W każdym razie gdy już wyrazimy akt woli i znajdziemy się w wymiarze czwartym zrozumiemy, że staliśmy się istotami światła. Zawsze zresztą takimi byliśmy, ale  tkwiąc w 3D nie mieliśmy możliwości wykorzystania swoich możliwości. A to są kolosalne technologie bazujące na jedności wszystkiego ze wszystkim. Tworzyć i manipulować materią, czy to nie wspaniała perspektywa? Podróże międzygalaktyczne w oka mgnieniu,  komunikacja telepatyczna, budowanie swojego ciała świetlnego zgodnie ze swoimi upodobaniami, to wszystko się zaczęło, proces trwa a niektórzy z nas już potrafią posługiwać się tymi narzędziami jak nożem i widelcem.

Doskonale rozumiem, że w niektórych czytelnikach obudziłem chęć natychmiastowego uczestnictwa w tej ewolucji i pewnie chcieliby zapytać co mogą zrobić aby proces przyspieszyć. Nic! Zupełnie nic! Wystarczy, że pozwolimy, aby wszystko działo się tak jak ma się dziać, bo i tak się dzieje. Przecież jutro nie istnieje, pisałem już o tym wielokrotnie a komentatorka „Zaza” niedawno mi o tym przypomniała. Jeśli będziecie chcieli żyć jutrem, które nie istnieje a nie teraz, które istnieje zawsze, nigdy nie będziecie istotą światła 4D. Trzeba żyć w pełni każdą chwilą i cieszyć się nią nawet wtedy gdy nie jest chwilą radosną. Tylko tak. Jeśli jest chwilą, która skłania do tańca, tańczmy, gdy do płaczu – płaczmy, gdy do rozpaczy – rozpaczajmy ale trochę z boku, jako Obserwator. Obejmijmy cierpienie i przytulmy do siebie jak własne dziecko a w ten sposób będziemy budować swoje szczęśliwe dziś-jutro.

Liniowa koncepcja czasu nie istnieje w czasoprzestrzeni bo została stworzona tylko dla naszych potrzeb w 3D. Jakiś inny czas i ten czas teraz to ten sam czas i kiedyś będziemy umieli posługiwać się nim tak jak chcemy. Martwienie się  o przyszłość i przeżuwanie przeszłości jest zwykłą głupotą bo nie pozwala nam żyć teraz, a trywializując można powiedzieć, że w takim razie nie żyjemy w ogóle. Tylko żyjąc pełnią życia w teraz, jakie by ono nie było, pozwolimy aby wszystkie nasze jutra zaistniały w całej swojej urokliwości. Tak właśnie trzeba rozumieć prawo karmy, prawo przyczyny i skutku. To my tworzymy każdą następną chwilę z tej chwili, która trwa więc smakujmy ją powoli i świadomie. Tak samo świadomie zmieniajmy swój los, bo przecież umiemy to robić. Chyba, że nie praktykujecie  niczego o czym piszę tu od roku ale jeśli to jest wasz świadomy wybór szanuję go bezwzględnie.