Jesteś wierzący(a)? - to nie jest blog dla Ciebie. Jesteś niewierzący(a)? - to nie jest blog dla Ciebie.
Jesteś Bogiem? - to jest blog dla Ciebie!

poniedziałek, 14 listopada 2016

Pożegnanki

14 listopada 2010 roku napisałem swój pierwszy post na tym bogu pt: „Święto smrodku”. Dotyczyło marszu z okazji Dnia Niepodległości. Co prawda zadym już nie ma ale smrodek jakby mocniejszy. Teraz już wiem, że to nigdy się nie zmieni i liczenie na to, że Polska i Świat stanie się rajem dla ludzi wrażliwych, pełnych miłości i empatii to tylko utopijna mrzonka. Zawsze będziemy spotykać się z przemocą, gwałtem i okrucieństwem bo naj- ważniejsza jest nasza postawa wobec przemocy, gwałtu i okrucieństwa. Po to tu jesteśmy.  

Czy wobec tego można być szczęśliwym na tym łez padole? Może nie do końca, ale tak! Do końca może być szczęśliwa tylko krowa gdy jest najedzona, napojona, wydojona i akurat nie latuje się - znacie to moje ulubione porównanie. Tak więc nie jestem szczęśliwy jak krowa, ale jak Stanisław Andrzej, wciąż odkrywający złożoność świata, jego piękno, które nie tylko tkwi w przyrodzie, ale również w ludziach. Jest taki katalizator, który skutecznie pomaga odkryć to piękno. Nazywa się miłość. Im bardziej kocham ludzi, tym więcej wspaniałych postaci zaczyna pojawiać się wokół mnie. W końcu sam sobie ich wybrałem, gdy zdecydowałem się urodzić w tym kraju i w tych czasach. I wybrałem cudownie, podziwiam swoją inteligencję z tego powodu. Zauważcie, że udało mi się przeżyć swoje długie lata w kraju bez wojny! A przecież na świecie trwa permanentna wojna i będzie trwać zawsze. Zawsze ludzie będą się wykrwawiać, ginąć, gwałcić i rabować. Wszyscy to kiedyś robiliśmy gdy byliśmy na innym poziomie rozwoju duchowego.

Co prawda wszystkie dusze „urodziły się” w jednym ułamku czasu podczas Wielkiego Wybuchu, którego nie było, ale nie wszystkie są na tym samym poziomie. Niektóre zatrzymały się na poziomie minerału, bo w tej postaci jest im najlepiej, inne na poziomie rośliny, a jeszcze inne wciąż są rybami, zwierzętami, czy barbarzyńcami. Prawo rozwoju obok prawa przyczyny i skutku jest jednym z niepodważalnych praw Wszechświatów, ale to każda dusza decyduje o szybkości swojego rozwoju. Wszechświatowi nigdzie się nie śpieszy a czas przeszły, teraźniejszy i przyszły obowiązuje tylko w wymiarze 3D. Wcześniej czy później dotrzemy do czwórki, piątki, dziewiątki, dwunastki... ponoć jest tych wymiarów nieskończenie dużo, więc po co się śpieszyć? Czy nie lepiej celebrować życie jakie mamy w zasięgu ręki?

Nic nie będzie takie samo jak kiedyś - to banalne zdanie dotyczy każdej sekundy naszego życia. W każdej chwili musimy podejmować jakieś decyzje na nowo i nie możemy polegać na gotowych odpowiedziach. Tylko głupcy polegają na gotowych odpowiedziach, ponieważ do tego nie potrzebna jest inteligencja – powiedział ktoś. Kto? Nie pamiętam, ale zgadzam się z nim całkowicie. Każdy nowy dzień jest zaskoczeniem i gotowe odpowiedzi nie mają już żadnego zastosowania. Tylko wiara w siebie, w swoją inteligencję i miłość do wszystkiego i wszystkich zapewni poczucie bezpieczeństwa, spokój i szczęście, którego jestem beneficjentem i do czego nie wstydzę się przyznać.

Jeśli nie będziecie pracować ze swoją Podświadomością zrezygnujecie z niezwykle skutecznego narzędzia kierowania własnym losem. Ja już do tego nie jestem Wam potrzebny, wszystko macie podane nie tylko na tym blogu. Ciekawość zaprowadzi was na różne inne portale, do innych autorów, innych książek. Poszukujący człowiek, który chce się czegoś nauczyć, w każdej książce znajdzie coś ważnego dla siebie. Jeśli zachowa otwartość umysłu na różne punkty widzenia, będzie umiał odróżnić ziarno od plew. Nie wszystko trzeba przyjmować do swojego pola serca, wybierajcie tylko swoje perełki z gówna, które będzie Wam podsyłane.

Oczywiście, że mógłbym jeszcze długo, wręcz nieskończenie opowiadać o pracy z Podświadomością, bo już umiem z nią pracować ale to byłoby tylko bicie piany. Wiem, media uwielbiają taki proceder, ale mnie to brzydzi. To obrzydzenie powstało od czasu umierania Wojtyły. Wszystkie media zrobiły z tego niekończącą się opowieść, trwała całymi dniami, a mnie mdliło. Nie chciałbym, żeby Was mdliło gdy pomyślicie o mnie i pracy z Podświadomością. Tym bardziej, że zaczynam pracę z Nadświadomością. To jest dopiero jazda!!! To co Podświadomość w trudzie haftuje całymi dniami szukając różnych kwantowych ścieżek życia, Nadświadomość potrafi „załatwić” w ciągu ułamka sekundy! Na razie porozumiewam się z Nadświadomością poprzez Podświadomość. Udaje się tylko czasami, niestety, ale znam ludzi którzy robią to bezpośrednio z dobrym skutkiem. To jest naprawdę fascynujące! Gdy nauczę się tej trudnej sztuki nie omieszkam podzielić się z Wami, bo taki już jestem. Może za rok, dwa, pięć, dziesięć? Nie wiem. W każdym razie nigdy nie powiem nigdy. Może tak, a może nie?

Nie znaczy to wcale, że nie będziemy w kontakcie. Mam wciąż zamiar brać udział w życiu moich wirtualnych przyjaciół i komentować rzeczywistość na FB. Nie będę jednak zajmował się duchowością, obiecuję! Chyba, żeby odsłaniać największą tajemnicę w którą tak trudno uwierzyć a która tak bardzo dzieli mnie od moich oponentów: że całe nasze życie, przekonania, dogmaty, imperatywy, wiedza – to tylko złudzenie. Ja o tym wiem – oni nie. Ba! Ja wiem trochę więcej, że tym złudzeniem można zarządzać! Ale co inteligentniejsi moi czytelnicy też już o tym wiedzą. Trzymajcie się zatem ciepło!


piątek, 11 listopada 2016

Wiara w siebie

ze strony: tapeciarnia.pl
Wiem, że znaczna część moich znajomych nienawidzi mnie z jednego powodu: nie jestem nieszczęśliwy. To jeszcze jakoś można byłoby mi wybaczyć, ale jak można tolerować, że jestem szczęśliwy? To nie jest to samo i oni doskonale to czują. W końcu mieszkam w tym samym popieprzonym kraju, moknę na tym samym wciąż siąpiącym jesiennym deszczu, dopadają mnie różne bóle i... jestem szczęśliwy? Właśnie tak! Gdy rozmawiam z ludźmi na temat życia słyszę najczęściej, że jest bezdusznym, ewolucyjnym popędem aby przekazywać swoje geny; losem przesądzonym gdzieś na górze; cierpieniem, które ma doprowadzić do nieba; zadaniem które na nas narzucono i z którego będziemy rozliczani... Dużo podobnych bredni słyszałem na temat życia i w rzeczy samej może być każdą z nich jeśli przyjmiemy je za prawdę.

Dla mnie nie jest żadną z tych „prawd”, jest tajemnicą, którą trzeba pokochać, przeżyć i doświadczać. Oświecenie to nic innego jak postawa Obserwatora, stan przyglądania się rzeczywistości bez zadawania pytań, bo i tak wszystkie odpowiedzi nie będą prawdziwe. Zanurzam się w życiu z odwagą i zaufaniem. Zabrzmi to niezręcznie, ale żeby zaufanie do życia mogło zamieszkać w naszym sercu potrzeba na to dużo odwagi i inteligencji. Jeśli jej trochę brakuje bronimy się przez wzbudzanie w sobie wątpliwości. Taką postawę prezentowało na tym blogu wielu komentatorów i dlatego wyrósł pomiędzy nami mur nieporozumienia nie do przebycia. Ja bez cienia strachu jestem gotów udać się w nieznane bo wiem, że równie dobrze mogę żyć poza swoim miastem, krajem, Ziemią czy Galaktyką i gdzieś tam będę w stanie zadomowić się całkiem nieźle. Ufam swojej inteligencji, po prostu. Może dlatego, że wychowałem się w biednej, chłopskiej rodzinie i sam musiałem wydzierać światu to co przynosiło mi radość i spełnienie? Nie stał za mną geniusz intelektu rodziców z dyplomami profesorskimi ani majątek gromadzony od pokoleń ale jednak znalazłem swoje miejsce, a w zasadzie miejsca, bo było ich wiele, gdzie mogłem powiedzieć „życie jest piękne.

Nie próbuję zrozumieć życia - ja po prostu żyję, tu i teraz. Nie staram się zrozumieć miłości - ja po prostu kocham. Z ciekawością małego Stasia doświadczam życia i poprzez doświadczenie nabywam wiedzę, z którą dzieliłem się na tym blogu z całego serca, narażając się na ironiczne uwagi a czasami coś więcej. To jest moja wiedza, waszą stanie się dopiero wtedy gdy też jej doświadczycie. Uczyłem się razem z moimi czytelnikami  i pewne przekonania wbiły się już do mojej Podświadomości. Na przykład to, żeby nigdy nie wierzyć w przekonania. Pewnie, że mam wątpliwości, ale ufam, że mając te wątpliwości mam szansę, że kiedyś pojawi się we mnie pewność inna niż ta którą mam dziś. Nie możemy żyć wiecznie w wątpliwościach. Z wątpliwościami nigdy nie będziemy spełnieni, zawsze będziemy roztrzęsieni, cierpiący, rozdarci i niezdecydowani jak ci, którzy przychodzą na moje sesje hipnoterapii. Wiedzą, że ich życie to koszmar i zaczynają poszukiwać możliwości wydostania się ze swojego koszmaru. Znajdują u mnie bo zawsze gdzieś można taką możliwość znaleźć, niekoniecznie na moich sesjach. Wierz w siebie!        

Od dzieciństwa wpajano nam wiarę i niektórzy na sam dźwięk tego słowa dostają opryszczki. Ale to piękne słowo jeśli będziesz wierzył w siebie i swoją inteligencję. Wiara, przekonanie i zaufanie to nie to samo. Zaufanie do siebie trzeba rozwinąć w sobie samemu, w wierze do siebie trzeba trwać (w przeciwieństwie do każdej innej) a przekonania powinno się co jakiś czas przewietrzać i nie przywiązywać się do nich. Coś takiego wymaga odwagi więc zrozumiałe jest, że na początku pojawia się strach.

Przestańcie się bać, pozwólcie aby pojawiły się wątpliwości, każdy musi przez nie przejść. Kiedyś pojawi się pewność i wtedy będziesz wiedział, że było warto zaufać sobie. Bo jeśli nie sobie to komu? Mnie? Nie nadaję się na nauczyciela, guru czy przewodnika. Nie wierzcie ani jednemu mojemu słowu ale doświadczajcie wszystkiego o czym tu pisałem. Wbrew pozorom inteligencja jest na stałe zestrojona z sercem, serce ufa, intelekt szuka. Dobrana para! Tylko w objęciach serca intelekt rozwija skrzydła. Gdy już to osiągniecie przestaniecie być intelektualistami a staniecie się najzwyczajniej na świecie mądrzy, czego z całego serca życzę wam nie tylko z okazji zbliżającego się weekendu. W poniedziałek spotkamy się po raz ostatni na pożegnanki a że dziś piąteczek, piątunio, piąteczek tradycyjnie już kilka strof, tym razem z mojego starego wierszyka. 

Smętne oczy, szara cera
W moim lustrze gdy się golę,
Co ja robię tu i teraz,
Jaką przyszło grać mi rolę?

Już niemłody a niestary,
Niebogaty a niebiedny,
Bez nagrody i bez kary
Nieuczciwy i niewredny,

Na prawicy wciąż się miotam,
A lewicy się zachciewa,
Bowiem mierzi mnie głupota
I ta z prawa i ta z lewa.

Niby chrzczony, bierzmowany,
Ale z wiary został mit,
Ateista? Nie – jak rany!
Nie katolik i nie Żyd.

Kim ja jestem? Kim ja jestem?
Kim ja jestem, dokąd idę?
Niech odpowie mi wyraźnie
Ksiądz, senator, czy prezydent!
Kim ja jestem? Kim ja jestem?
Kim ja jestem, dokąd idę?
Kim ja jestem? Boskim żartem,
Czy diabelskim zwidem.