Żyj tak, aby bez wyższej konieczności nie robić krzywdy żadnemu człowiekowi, zwierzęciu, roślinie ani matce Ziemi.

S.A.P

piątek, 12 lutego 2016

Nie myśl o pieniądzach (ćwicz. 10)

ze strony: youronlinewealthjourney.com
Kończy się tydzień więc chciałbym zakończyć temat pieniędzy, jakże ważny a nawet najważniejszy dla wielu z nas. Jeśli moje poprzednie teksty chociaż u jednej osoby zmieniły stosunek do mamony, to cudownie! Wiem jednak jakie to trudne. Pochodzę z biednej rodziny i musiało upłynąć sporo wody zanim zrozumiałem, że nie warto przywiązywać zbytniej wagi do posiadania pieniędzy. Wtedy, gdy oglądałem z każdej strony każdą złotówkę wciąż cierpiałem na niedostatek, dopiero gdy zacząłem traktować pieniążki bardziej nonszalancko problemy znikły całkowicie.

Może dlatego, że należę do szczęśliwców, dla których praca była zawsze rodzajem hobby. Pisanie tekstów, występowanie na estradzie, granie w filmach, uprawa frezji czy pomidorów, wszystko to sprawiało mi ogromną przyjemność. Nigdy nie podejmowałem się swoich zajęć „dla pieniędzy” ale potem pieniądze pojawiały się zawsze i to całkiem spore. Kiedy po roku 89 wpuszczono mnie po raz pierwszy do studia radiowego byłem w siódmym niebie. Stawki w „Parafonii” (audycja kabaretu Długi) były śmieszne i nie wystarczały nawet na dojazd na Woronicza, ale mogłem robić to co grało mi w duszy. Po jakimś czasie zaowocowało własną audycją, a potem własnym studiem nagraniowym z satysfakcjonującą i opłacalną produkcją. 

Takich przykładów ze swojego życia mogę przytaczać dziesiątki na dowód, że za wszystkim za co się zabierałem stało coś głębszego niż chęć zarabiania pieniędzy. Dr. Wayne Dyer powiedział, że „robienie tego, co się kocha, jest kamieniem węgielnym dla pomyślności w życiu” i ją się pod tym podpisuję „wszystkimi palcyma”. Kiedy idzie się za głosem serca sukces i fortuna maszerują razem z nami. Życie w zgodzie z własną duszą ma dużo większe znaczenie niż uganianie się za pieniędzmi czy karierą. Już Sokrates powiedział że cnoty nie dają pieniądze, ale dzięki niej pojawia się dobrobyt zarówno prywatny, jak i publiczny. To on radził aby nie pogrążać się w myślach o materialnych dobrach tego świata, ale przede wszystkim dbać o największy rozwój duszy. Młodego człowieka trudno przekonać do tych sentencji, ale teraz, gdy już jestem w smudze cienia wiem jaki mają swój ciężar właściwy.

Jeśli uważasz, że twoje szczęście  zależy od pieniędzy nigdy nie będziesz szczęśliwy, a jeśli szukasz zaspokojenia własnych pragnień na zewnątrz nigdy nie będziesz zaspokojony. Wciąż ci będzie wszystkiego za mało. Dopiero zwrócenie się do wewnątrz i odnajdowanie przyjemności w przyrodzie, śpiewie ptaków, szmerze górskiego potoku i szepcie własnej duszy da prawdziwe szczęście. Szczęśliwym jest tylko ten kto cieszy się tym co ma. Gdy dojdziesz do wniosku, że tak naprawdę niczego ci nie brakuje cały świat stanie dla ciebie otworem! Tylko ci, którzy mają pewność, że to co jest w ich posiadaniu wystarcza im do tego aby żyć pełnią życia są naprawdę bogaci. 

Bogaci duchem mają potrzebę dzielenia się z innymi swoim bogactwem. Wszystko jest energią a energia nie znosi stanu stagnacji. Zamrożone pieniądze na koncie to właśnie to. Wszystko musi płynąć, a więc dając jak najwięcej wprawiamy energię w ruch, pieniądze zaczynają krążyć i paradoksalnie mamy ich coraz więcej. Pod jednym warunkiem, że wydajemy je z otwartym sercem. Bez względu na to czy dajemy swoje pieniądze, swoją wiedzę, swoją miłość czy swoje rzeczy będziemy coraz bogatsi, jeśli to dawanie wynika z potrzeby serca i duszy. To nie jest literatura, to moje doświadczenie. Może trudno w tych ciężkich czasach przyznać się do tego, że człowiek ma wszystko czego potrzebuje, ale ja to powiem głośno: Tak! Jestem facetem, który zawsze ma wszystko czego potrzebuje!

Owszem, może jestem tani w utrzymaniu bo moje potrzeby nie są wygórowane, ale żyć trzeba bo wciąż jeszcze nie odżywiam się samą praną i światłem. Moje dalekie podróże niefizyczne nie wymagają nakładów a dają dużo więcej satysfakcji niż wyjazd na Machu Picchu ale gdyby pojawiło się we mnie prawdziwe pragnienie na taką wycieczkę jestem pewien, że na pewno pojawiłyby się środki na ten cel. I tej pewności (którą trzeba w sobie wypracować, niestety) serdecznie życzę wszystkim moim czytelnikom. Możecie to potraktować jako ćwiczenie dziesiąte na nadchodzący weekend: Nigdy nie myślę o pieniądzach, zawsze o swoim celu a pieniądze na ten cel znajdą się na pewno

czwartek, 11 lutego 2016

Gdybym był bogaty...

ze strony; cubebreaker.com
Do osiągnięcia każdego celu potrzebne są środki, czyli pieniądze. Im większy cel tym większe pieniądze. Zgadzacie się z tym? Pewnie! Znakomita większość czytelników odpowie twierdząco bo takie ma przekonanie, które wpajano w nas całymi latami. Jeśli nie chcesz pozbyć się tego przekonania zapomnij o szczęściu, zdrowiu i pomyślności! Dopiero całkowite wyplenienie ze swoich myśli tego mentalnego chwastu pozwoli ci osiągać swoje cele przy pomocy mechaniki kwantowej, która podchodzi do tego zagadnienia zupełnie inaczej. Otóż pieniądze nie mogą być nie tylko celem ale nawet środkiem aby go osiągnąć. One są tylko atrybutem, który asystuje w drodze do celu.

Niektórym moim znajomym tak się pomajtało w biednych głowach, że nie są w stanie określić swojego celu i kiedy pytam ich czego właściwie chcą od życia wzruszają bezradnie ramionami. A przecież celem jest to, czego naprawdę pragną, na przykład: zbudować dom według własnego projektu albo kupić mieszkanie, uprawiać wokół domu orienpety, podróżować dookoła świata, łowić marilny w oceanie, szusować po stokach Alp, zostać piosenkarką, polecić do Toronto, malować akwarele – to wszystko może być twoim celem tak samo jak tysiące innych. Niektóre z nich można osiągnąć bez problemu mając wypasione konto w jednym ze światowych banków dlatego większość z nas robi co może aby takie konto posiadać. Myślą o tym całymi nocami i w końcu nie wiedzą do końca czy chcą uprawiać orienpety czy łowić marliny na oceanie. Cel zatarł się gdzieś po drodze i odszedł w siną dal jak ten kochaś ze starej piosenki. Pozostała tylko wyczerpująca praca dla pieniędzy. I jakoś tak się porobiło, że nie tylko cel się zatarł ale pieniędzy również nie ma!

Jeśli masz mocne przekonanie, że swoje cele zrealizujesz tylko wtedy, gdy będziesz bogaty skoncentruj się na zmianie tego przekonania. Zapomnij o nim raz na zawsze, tak jakbyś nigdy o nim nie słyszał. Nawet wtedy gdy twoim celem jest podróż dookoła świata na którą trzeba mieć sporo kasy. Tak przynajmniej myślisz, ale to jest właśnie błędne myślenie. Na pewno słyszeliście o kimś, kto bez grosza przy duszy objechał na rowerze pół świata albo tyle samo przeszedł na piechotę. Ale nawet gdybyś chciał mieszkać w pięciogwiazdkowych hotelach i pić w basenie drinki z parasolką nie myśl o bogactwie! Myśl o samej podróży a pieniądze znajdą się same nie wiadomo skąd! To tylko atrybut w stosunku do twojego celu więc znajdą się na pewno bez większego wysiłku z twojej strony. Jeśli zrozumiesz, że cele nie są osiągane przy pomocy pieniędzy ale pieniądze znajdują się po drodze do celu przekonasz się dość szybko, że to najprawdziwsza prawda.  Bo uwierzyć w to trudno, prawda?

Bogatym nie zostaje się myśląc o bogactwie, ale o swoich celach! Milionerzy najpierw osiągali swoje cele a potem zostawali milionerami, nie odwrotnie. Bogactwo osiąga się tylko w ten sposób. Możesz chcieć wszystkiego czego tylko dusza zapragnie i jeśli to jest naprawdę zgodne z twoją duszą osiągniesz bez problemu. Jeśli zaś to cel narzucony przez rodziców, partnera, kolegów, konkurencję i tym podobne Wirotwory, nie osiągniesz niczego! Tylko żyjąc w zgodzie z własną duszą będziesz mógł przesuwać góry w przeciwnym razie nie przesuniesz nawet fotela sprzed telewizora.

I co najważniejsze, kiedy już rozpoznasz cel nie wahaj się wydawać na niego swoich pieniędzy. Nie bój się, że konto topnieje skoro pieniądze przeznaczasz na to co ci w duszy gra! Składanie grosz do grosza aż zbierze się kupka odpowiedniej wielkości jest błędem, bo całkiem prawdopodobna może być sytuacja, że stracisz wszystko. Walce wyrównujące, rzecz jasna! Przywiązujesz zbyt dużą uwagę do pieniędzy, wytwarzasz nadmierne natężenie energetyczne swoich myśli i walce ruszają! Po raz ostatni powtórzę, nie traktujmy pieniędzy jako celu ale też nie bagatelizujmy ich. Najlepszy jest złoty środek, bo inaczej może zaistnieć sytuacja którą opisał Danny Kaye: człowiek wydaje pieniądze, których nie ma, na rzeczy, których nie potrzebuje, by imponować ludziom, których nie lubi.

Brrrr...

środa, 10 lutego 2016

Bóg pieniądz

ze strony: http://gallery.mobile9.com
Przekonywanie kogoś, że własne myśli tworzą naszą rzeczywistość to walka z wiatrakami, dlatego zrezygnowałem z przekonywania już dawno. Zamiast tego zachęcam każdego aby nie zamykał się na „nieznane” i doświadczał nowych przeżyć, bo tylko to pozwoli na zmianę własnych przekonań w kierunku pomyślności i spokoju. Obserwacje chorych na nowotwory przekonały mnie jednak, że to syzyfowa praca. Alternatywne metody, tanie, co najwyżej wymagające odrobiny wysiłku ze strony pacjenta, nie mają dla niego wartości. Strach, zrozumiały zresztą, który wypełnia wszystkie komórki ciała każe mu ufać uznanym onkologom, którzy za krótką wizytę biorą astronomiczne sumy i równie kosztownym procedurom jakie stosują. Tak jakby pieniądze stanowiły gwarancję wyleczenia.

Pieniądze nie są już zwykłym środkiem płatniczym w naszym współczesnym społeczeństwie bo stały się celem samym w sobie. Ludzie już nie zarabiają po to, żeby sobie na coś pozwolić (kupić ciuchy, dom, samochód itd.) tylko po to żeby zarobić pieniądze i mieć ich jak najwięcej. Nie trudno zauważyć, że milionerom czy miliarderom sypią się jak z rękawa a pozostałym zawsze grozi debet. Dlaczego? Bo bogaci nie przywiązują wagi do pieniędzy i umiarkowanie cieszą się gdy je dostają podobnie jak umiarkowanie smucą się gdy ich nie dostają. Typowe, jak najbardziej prawidłowe zachowanie, które nie rodzi nadmiernych potencjałów energetycznych i przykrych konsekwencji, godne polecenia wszystkim. Ale czy człowieka, który zawsze cierpi na brak pieniędzy i wciąż narzeka z tego powodu można przekonać, żeby tego nie robił bo zła energia jego myśli przenosi go na najbiedniejsze ścieżki życia?

Strach jest najsilniejszą energetycznie emocją dlatego przerażenie, że zabraknie pieniędzy przenosi nas na własną prośbę na takie ścieżki, gdzie tych pieniędzy jest naprawdę mało. Twoje myśli podparte strachem są niezwykle skuteczne więc panika z powodu braku kasy powoduje jeszcze większy jej brak. Nie jest łatwo wydobyć się z tej pułapki, ale gdy już zdajemy sobie sprawę z mechanizmu jaki ją nakręca możemy się z niej jednak wyrwać. Sposób jest prosty a dla wszystkich, którzy czytają moje posty niezwykle jasny: odpraw jak najdalej nadmierne natężenie energetyczne własnych myśli na temat pieniędzy, czyli przestań ich pragnąć i wyobrażać sobie (ta nieszczęsna wizualizacja) że ich posiadasz całe mnóstwo.

To może być niezwykle trudne dla tych, którzy nie mają czym zapłacić czynszu, ale  muszą, po prostu muszą pogodzić się z tym co mają. Mało tego! Nie tylko pogodzić się, ale postarać się być zadowolonym! Nie znaczy to wcale, że musimy zrezygnować z chęci posiadania większej ilości pieniędzy. Chodzi o to, żeby w stanie braku i rozgoryczenia podchodzić do pieniędzy spokojnie. O kay! Na razie ich nie mam ale kiedyś przyjdą, nic przecież nie stoi w miejscu. Jeśli już musisz o czymś myśleć, to myśl o celu a nie o pieniądzach. A jaki jest twój cel? Zapłacić czynsz. Myśl o tym, że go zapłacisz, możesz nawet wizualizować (jeśli jesteś przywiązany do tej metody) jak płacisz w kasie spółdzielni, czy w okienku na poczcie grubymi banknotami a pani wydaje ci resztę. I to zadziała pod warunkiem, że nie będziesz zadręczał się pustym portfelem i panikował, że cię wyeksmitują!  

Niestety większość z nas nie myśli o celu, a o pieniądzach właśnie! To działalność wszelkiej maści Wirotworów doprowadziła do gloryfikacji pieniędzy. Zaszczepiono nam jedyną prawdę: za pieniądze dostaniesz wszystko! Ale my nie za bardzo wiemy czym jest to „wszystko” i dlatego pragniemy samych pieniędzy. Wszystkie Wirotwory to właśnie nam oferują – pieniądze! Stworzono mit, że do osiągnięcia naszych celów potrzebne są pieniądze i przestaliśmy myśleć o celach. Już nawet nie wiemy czego tak naprawdę chcemy od życia tylko bez najmniejszego sensu gonimy za pieniędzmi! Mechanika kwantowa daje nam narzędzia aby wyrwać się z tego diabelskiego kręgu i skupić się na celach, prawdziwych celach, które są w zgodzie z naszą duszą. I wtedy pieniądze na ten cel „przyjadą same”. Nie wierzycie? Macie rację, trzeba praktykować a nie wierzyć, bo inaczej będziecie zawsze tkwić na biednej ścieżce życia, za którą przecież nie przepadacie.  

wtorek, 9 lutego 2016

Chemioterapia

Nie chcę nikogo przekonywać do odkryć dr. Hamera co do przyczyn powstawania nowotworów, ale jak zawsze zachęcam do badania przypadków zachorowania wśród swoich najbliższych. Czy przypadkiem nie spotkało ich coś dramatycznego a potem pojawiła się diagnoza o nowotworze? Winę ponosi psychiczny szok, który uderza na poziomie podświadomości a w konsekwencji pojawiają się komórki rakowe. Mnóstwo innych ciężkich chorób może powstawać w wyniku tego samego procesu. Dlatego konflikt powinien być rozwiązany jak najszybciej, bo wtedy obraz tomografii komputerowej pokaże jak obrzęk w mózgu zaczyna się zabliźniać, a to powoduje również znikanie guza w miejscu docelowym.

Najgorzej jest wtedy, gdy poziom stresu gwałtownie rośnie i nie ma się gdzie rozładować. Dopóki problem nie zostanie rozwiązany stres będzie trwał nieprzerwanie, w rezultacie będziemy mieli zimne ręce i stopy, stracimy apetyt, zaczniemy chudnąć, przyjdą bezsenne noce a nasze życie będzie przebiegało „pod wysokim napięciem”. Jeśli taki stan będzie trwał odpowiednio długo nieuchronnie doprowadzi do rozwoju raka lub innych chorób. Dopiero gdy konflikt zostanie rozwiązany powraca apetyt, ręce stają się ciepłe, wraca normalny sen a medykamenty, operacje i zabiegi  zaczynają „działać”.

Ten mechanizm odkrył właśnie dr. Hamer a wyniki swoich badań włączył do pracy doktorskiej w Uniwersytecie Tubingen w 1981 roku. Nie musiał wcale długo czekać na skutki, bo już po kilku dniach wtargnęło do jego domu kilku smutnych panów, którzy zażądali aby wycofał się ze swoich ustaleń bo inaczej spotkają go poważne nieprzyjemności. Nie łatwo zrezygnować z tak przełomowego odkrycia zrozumiałe jest więc, że doktor odmówił. Nieprzyjemności pojawiły się prawie natychmiast bo Uniwersytet Tubingen odrzucił jego pracę doktorską bez badań czy recenzji. To jeszcze nic! Postawiono Hamera przed sądem a ten odebrał mu licencję lekarską i zabronił mu rozmów z chorymi na nowotwór!

Niepokorny doktor Hamer nie zastosował się jednak do wyroku sądu, leczył dalej pacjentów nowotworowych i odniósł fenomenalny sukces: spośród ponad 20.000 przypadków wyleczył 92% chorych pacjentów! Mało tego! Zamiast robić to cicho, w konspiracji niejako, on udzielał różnych wywiadów w których twierdził, że nowoczesne metody leczenia raka są okrutne, barbarzyńskie i niepotrzebne. Nieprzyjemności stały się naprawdę poważne a prześladowania niezwykle intensywne, które w końcu zmusiły doktora do ucieczki z Niemiec. Wybrał Hiszpanię, gdzie kontynuował leczenie pacjentów nowotworowych za co został aresztowany i uwięziony! Potem jeszcze była ekstradycja, kolejne więzienie i wcześniejsze uwolnienie ze względu na dobre sprawowanie.

Po wyjściu z więzienia, uczył wielu innych lekarzy, którzy chcieli poznać jego metodę. Dzięki Bogu, bo w przeciwnym razie nie mielibyśmy o niej zielonego pojęcia. A szkoda bo metoda jest niezwykle efektywna i stosuje ją wielu żydowskich lekarzy w leczeniu żydowskich pacjentów! Zauważyliście to? Żydowskich, bo wobec gojowskich pacjentów nadal stosowali niebezpieczne i praktycznie bezużyteczne nowoczesne metody. Oczywiście dr. Hamer zaprotestował przeciwko takiej hipokryzji, dlatego uznany został za antysemitę. Korporacje farmaceutyczne robiły wszystko aby ukryć wyniki badań dr Hamera, włączył się nawet w ten proceder kompleks Illuminati przemysłu medycznego, ale to już nie dziewiętnasty, a nawet dwudziesty wiek! Dzięki Internetowi, nie można zahamować szerzenia się jego metody leczenia.

Nie wiadomo gdzie teraz mieszka dr. Hamer, wiadomo tylko, że w jakimś kraju, który nie ma porozumienia o ekstradycji z Niemcami. Gdyby świat kierował się dobrem człowieka dr. Hamer za swoją rewolucyjną pracę dostałby Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny – jak powiedział dr. nauk med. Gilbert Renaud – a tak żyje jak gdzieś jak banita, bojąc się nie tylko o własną wolność ale i życie. Potęga przemysłu medycznego jest niewyobrażalna ale nasza świadomość także zmienia się i dzięki Hamerowi możemy mieć wybór jeśli już dopadnie nas nowotwór: drogie i bezsensowne metody nazywane chemioterapią czy niekonwencjonalne sposoby najczęściej nieinwazyjne i bezpieczne. Wybór należy do nas, panie Bronisławie.   

poniedziałek, 8 lutego 2016

Chore myśli

surreal photo art by Tommy Ingberg
Dziś muszę ustosunkować się do komentarza pana Bronisława Langera pod moim postem „Do przyjaciela z rakiem”. Pan Bronisław napisał, że „Nikt sobie nie wymyślił raka i nikt nie wymyśli wyleczenia...  Mój stosunek nie uwzględnia wymyślania raka”. Komentator uważa, że zbyt dużą wagę przywiązuję do tego co dzieje się w naszej głowie, czyli do myśli, które mogą zainicjować raka. I tutaj rzeczywiście nie zgadzamy się absolutnie. Ja uważam, że w moim tekście zbyt małą wagę przywiązałem do tego zagadnienia, bo raka naprawdę można sobie „wymyślić”! Odbiegając od „duchowości” możemy znaleźć potwierdzenie tej tezy u wielu „nieuduchowionych” lekarzy, na przykład u doktora Hamera.   

Dr. Ryke Geerd Hamer ogłosił światu, że nie tylko nowotwór, ale wszystkie inne choroby powodują własne myśli, złe myśli wywołane szokiem i traumą. Jego syn, Dirk, został śmiertelnie ranny w wypadku, a sześć miesięcy później u dr. Hamera zdiagnozowano raka jąder. Dr. Hamer nigdy wcześniej nie chorował, więc naturalne wydawało się podejrzenie, że raka mógł wywołać szok po śmierci syna a że pracował w klinice onkologicznej mógł sobie pozwolić na badania pacjentów nowotworowych pod tym kątem. I okazało się, że każdy z nich miał albo jakiś poważny konflikt, albo stracił kogoś bardzo bliskiego zanim zachorował. Doktor konsekwentnie zaczął badać wyniki tomografii komputerowej mózgu i zauważył, że każdy pacjent miał ciemną plamkę w tym samym miejscu. W momencie wystąpienia szoku, w mózgu powstaje coś w rodzaju krótkiego spięcia. Na zdjęciach tomografii komputerowej wygląda to jak koncentryczne koła na powierzchni wody po wrzuceniu do niej kamienia. Dlatego najważniejszym zadaniem po zdiagnozowaniu raka jest znalezienie wydarzenia będącego przyczyną szoku emocjonalnego i wyleczenie pacjenta z tego szoku! Bez tego całkowite wyleczenie będzie raczej niemożliwe!

To się zgadza absolutnie z moimi doświadczeniami: gdy pięć lat temu zaczęto wykrywać u mnie guza po guzie byłem w kompletnej traumie po stracie wszystkich oszczędności jakie odłożyłem sobie „na starość”. Wściekłość na mojego „doradcę finansowego”, który okazał się zwykłym oszustem i brak jakiejkolwiek pomocy ze strony państwa (prokurator, policja, sąd) zamanifestowała się rakiem mózgu, nerek i prostaty! Naturalne sposoby jakie zacząłem stosować zadziałały dopiero wtedy gdy uwolniłem się od natrętnych myśli o moim doradcy i zrezygnowania z zemsty. Mało tego, uzdrowienie przyspieszyło niesamowicie kiedy dokonałem aktu wybaczenia i to wcale nie mentalnego, ale na piśmie. Dlatego będę się upierał, że raka można sobie „wymyślić” w formie kary za coś złego co spotyka nas absolutnie niesprawiedliwe (ach, to poczucie winy...)    

Dr. Hamer twierdzi, że myśli są powodem nie tylko raka ale wszystkich innych chorób! Nie masz stresu, nie chorujesz! Fundujesz sobie stres, mam tu na myśli poważne, dramatyczne przeżycie i choroba manifestuje się w tobie na trzech poziomach: duszy, umysłu i jakiegoś konkretnego miejsca w twoim fizycznym ciele. To nie musi być rak ale często tak właśnie jest a gdy nie poskromimy swoich galopujących myśli zaczynają się przerzuty! Tak, tak, drodzy państwo, większość przerzutów wynika ze strachu przed rakiem i przed śmiercią! Bardzo często dochodzi do czegoś takiego gdy lekarz postawi fałszywą diagnozę. Pacjent ma jakieś niegroźne guzki a lekarz orzeka, że to nowotwór. Zaczyna się panika wywołana szokiem z powodu diagnozy i... guz zamienia się w nowotwór!

Panie Bronisławie, własne myśli mogą być powodem poważnych chorób a nawet śmierci. Jest na to sporo dowodów, dlatego powinniśmy przywiązywać ogromną wagę do tego co się kłębi w naszych głowach. Niestety, ta prawda niezwykle opornie trafia do pacjentów. Chemia – proszę bardzo, operacja – proszę bardzo, lekarstwa – jak najbardziej, zioła – można zaakceptować ewentualnie, ale żeby opanować własne myśli? Naprawdę nie zdajemy sobie sprawy z potęgi własnych myśli, nie tylko zresztą w przypadku wszelkich chorób! Energią myśli możemy tworzyć własną rzeczywistość, ale tak mało ludzi w to wierzy. Nie mam złudzeń, jeśli dr. Hamerowi nie dali wiary naukowcy a nawet sąd, to mnie ktoś ma zaufać? Jutro opowiem wam o losach tego wybitnego lekarza, który naraził się potędze farmaceutycznych korporacji i poniósł dramatyczne konsekwencje.