Żyj tak, aby bez wyższej konieczności nie robić krzywdy żadnemu człowiekowi, zwierzęciu, roślinie ani matce Ziemi.

S.A.P

piątek, 3 kwietnia 2015

Zamykamy sezon

Nie wiem jak odczuwacie czas, ale dla mnie płynie z przerażająca szybkością. Mam wrażenie, że dopiero zacząłem pisać swoje posty, a tu jesień zamieniła się w wiosnę i przyszedł czas aby opuścić mój ogród zimowy jakim jest ten blog. Starałem się być szczery w opisywaniu moich poszukiwań aby mieć na piśmie to co jest we mnie ulotne i niesprecyzowane do końca. Te notki dają mi możliwość lepszego ogarnięcia własnych przemyśleń i odpowiedzi na zasadnicze pytanie „Kim jestem”. Taka szczerość wcale nie przysporzyła mi przyjaciół, wręcz odwrotnie, wielu z nich odeszło na zawsze nie omieszkując dać mi do zrozumienia co myślą o moich poszukiwaniach.

Nie cieszę się z tego ale i nie ubolewam. Przypomniały mi się słowa amerykańskiego poety Ralpha Emersona  Czy tak źle jest być niezrozumiałym? Pitagoras był niezrozumiały, i  Sokrates, i Jezus, i Luter, i Kopernik, i Galileusz, i Newton, i każda czysta i mądra dusza, która kiedykolwiek wstąpiła w ciało. Być wielkim, to być niezrozumiałym.” Może mam za mało pokory, bo chociaż nie ośmieliłbym stawiać się obok Sokratesa czy Jezusa to jednak uważam, że jestem czystą i nie taką znowu głupią duszą. Mam również wewnętrzne przekonanie, że zaniżanie swojej wartości nie ma nic wspólnego z pokorą tylko jest sygnałem kompleksu niższości.

Jeszcze nie wszyscy to zaakceptowali, ale jesteśmy największymi ze wszystkich. Wszyscy! Jesteśmy panami stworzenia dysponując taką potężną siłą, że możemy stworzyć własne piekło i samo-destrukcję. Co to oznacza? Ano ni mniej ni więcej, tylko tyle, że nie ma innej siły poza tobą: nie ma innego sensu życia poza tym jaki ty sobie wymyśliłeś!!! Jeśli uważasz, że twoje życie nie ma żadnego sensu, to będzie bezsensowne. I odwrotnie, jeśli nadasz mu sens, bez względu na to jaki to sens, twoje życie takim się stanie. Jesteś dokładnie takim jakim mówisz, że jesteś. Taka jest ogromna moc własnej siły twórczej.

Jeśli będziesz dawać miłość prawie automatycznie otrzymasz ją od innych. Jeśli będziesz uczyć, tak samo automatycznie nauczysz się tego co uczysz. Jeśli uleczysz kogoś uleczysz siebie. Proste?! W dwoistości, w której żyjemy, cokolwiek planujemy na zewnątrz jest jednocześnie planowane wewnątrz, a to co tłumimy wewnątrz zostaje również stłumione na zewnątrz. Będąc panami własnego przeznaczenia i w każdym momencie mamy wybór co chcemy stworzyć. Czy to będzie strach czy miłość? Strach tworzy iluzję oddzielenia i wszystkie konflikty oraz cierpienia, które przychodzą wraz z nimi. Miłość zabiera nas w królestwo jedności i pozwala tworzyć świat jedności i harmonii. To dwie nogi rozwoju. Dlatego zawsze posługujemy się dwiema nogami (najczęściej nieświadomie) aby doświadczyć wszystkich rodzajów dwoistości. I w końcu staniemy się mistrzami, bo do tego prowadzi rozwój duchowy. Każdy z nas, bez wyjątku, będzie kiedyś mistrzem zarówno światła jak i ciemności, blisko i daleko, jako na górze tak i na ziemi.

Nie ukrywam, że zajmowanie się duchowością jest niezwykle pasjonujące i prowadzi mnie coraz ciekawszymi ścieżkami do jeszcze ciekawszych obszarów. Zaraz po świętach mam zamiar zacząć badać życie po życiu a także inne niefizycznie rzeczywistości. Chcę wypróbować nowe narzędzia, które służą do zmiany starych, nieaktualnych przekonań i prowadzą do odmiennych stanów świadomości. Nie zawaham się także spróbować narzędzi przy pomocy których można kontaktować się ze zmarłymi. Wiele razy już mi się to udało ale nie wypracowałem jeszcze takiej procedury, żeby mi się to udawało zawsze. Warto, bo gdy niemal namacalnie dotyka się tamtych, fascynujących rzeczywistości, świadomość poszerza się w postępie geometrycznym i uzależnia jak narkotyk, tyle że bez skutków ubocznych.

Ne wiem czy wraz z pierwszym śniegiem wrócę tutaj jesienią, tak jak to zrobiłem w ubiegłym roku, bo  nie jestem przekonany, czy moje przybliżanie innych rzeczywistości może przydać się komuś. Z tegorocznych komentarzy na tym blogu wiem już, że bardziej ludzi drażnię niż zaciekawiam, a bulwersowanie kogokolwiek nie jest moim celem. Każdy musi iść swoją ścieżką rozwoju osobistego bo nie ma innego sensu życia poza tym jaki każdy sobie wymyśli.

Trzymajcie się ciepło! Kocham was!

czwartek, 2 kwietnia 2015

Trochę optymizmu

grafika ze strony: weganizm.blox.pl
Dziś trochę optymizmu przed świętami, które dla wielu osób są wciąż ważne. Nie oceniam tej skłonności w żaden sposób, chociaż dla mnie Wielkanoc nie ma najmniejszego znaczenia, ale jeśli dla milionów moich rodaków to czas wyjątkowy muszę się z tym liczyć. Dlatego tym wszystkim, którzy popadają w nastrój euforii świątecznej i śpiewają Alleluja podpowiadam nieśmiało, że iluzja niesprawiedliwości już niedługo będzie całkowicie rozwiana!

To miła perspektywa i być może przestanie być wyłącznie perspektywą skoro głosi ją wielu proroków, nauczycieli duchowych, wizjonerów. A oni twierdzą, że zbrodnia przestanie być nam potrzebna gdy tylko ludzie zaczną postrzegać siebie takimi jakimi są, czyli boskimi bytami w ludzkiej formie. To jest jeszcze trudne do zaakceptowania nie tylko dla tych, którzy w spowiedzi wielkanocnej wyznają księdzu swoje grzechy. One najczęściej grzechami nie są, ale wierni wyszukują w swojej pamięci bądź co bądź a potem w pokutnym błaganiu zwracają się do Boga w niebie o wybaczenie. Bóg może wybaczyć, tyle tylko, że w niebie go nie ma! On jest w tobie, a tak naprawdę ty jesteś Bogiem i tylko ty możesz sobie wybaczyć. Właśnie przez odkrywanie własnej boskości i jedności, będziemy mogli automatycznie zobaczyć to samo w innych, bez względu na to czy egzystują tu w formie przestępcy czy księdza (jedno drugiego nie wyklucza zresztą).

Ludzie, którzy już poczuli i doświadczyli co to znaczy „być Bogiem”, dużo rzadziej będą żądać karania przestępców bo to przecież nie jedyny sposób poprawiania ich postępowania. Nasza moc i zdolność do zobaczenia prawdziwej natury w innych będzie wzrastać bez używania represji! To z kolei będzie tworzyć nowe uwarunkowania dla rehabilitacji wszystkich kryminalistów w bardzo krótkim czasie. Przestępstwa niemal znikną. Również media będą dużo mniej skłonne do prezentowania obrzydliwych, negatywnych newsów, ponieważ będziemy mieli dużo mniejszą potrzebę oglądania swojego negatywnego lustrzanego odbicia. To prawda, ja już dawno zrezygnowałem z oglądania telewizyjnych wiadomości i nawet nie wiecie jak mi z tym dobrze.

W nowym porządku świata nie będzie już potrzeby rzucania osądów na innych aby stać się świadomym własnych win, ponieważ samo-akceptacja i miłość będzie motorem postępowania każdego z nas. Podobno jesteśmy akurat w środku kolosalnej transformacji! Powoli odchodzimy od życia w świecie ocen i pozornej niesprawiedliwości do życia w prawdziwej sprawiedliwości i pokoju!

Czy to nie jest piękna perspektywa? Tyle tylko, że jednak jeszcze trochę musimy poczekać bo naszym najważniejszym wyzwaniem jest odkrycie drogi, która zaprowadzi nas do zerwania zasłony dualności, aby zobaczyć co jest po drugiej stronie. I wcale nie musimy czekać  biernie. Wystarczy nieustająco zadawać sobie pytanie kim naprawdę jesteśmy?!  Wciąż tkwią w nas ogromne złogi nieprzetworzonej, negatywnej energii, która zaciemnia nasze postrzeganie rzeczywistości. A nam jest potrzebna jasność, światło, oświecenie niezbędne do poczucia własnej głębokiej, wewnętrznej mądrości.

Złogi negatywnej energii tkwią nawet w naszych genach i zawierają mocne przekonanie, że jesteśmy ofiarą i wiarę w swoją bezsilność wobec ogromu Wszechświata. Powinniśmy raz na zawsze otrząsnąć się z tego jak pies po wyjściu z wody, odrzucić tkwiące w nas lęki i poczuć swoją ogromną moc tworzenia, którą zawsze mieliśmy. Korzystając z tej mocy generujesz wibracje swoich myśli i drgania pozytywnej lub negatywnej energii. W ten sposób tworzysz swoją rzeczywistość. Ci którzy wybrali kłamstwo i oszustwo jako sposób na życie, doświadczą adekwatnych wyników własnych myśli i działań, bo to nie jest pozytywna energia. Wybór zawsze należy do ciebie. Nieważne, czy już przyjąłeś na siebie osobistą odpowiedzialność  za swoje życie  czy nie, to wszystko z czym się spotykasz w swoim życiu jest twoim własnym dziełem. Zawsze.

Ty też wybierasz po której stronie zasłony dualności wkrótce będziesz i jeśli tej prawdy nie zaakceptujesz, twoje życie będzie powtarzać się wielokrotnie w takiej samej lub podobnej formie, bo jak wszyscy wiemy historia lubi się powtarzać. Jeśli nie umiemy się niczego z niej nauczyć, rzecz jasna.

środa, 1 kwietnia 2015

Mściwość


fot.: Express-Miejski.pl
Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, dlaczego te wszystkie słynne programy resocjalizacyjne stosowane w więzieniach nie przynoszą żadnych efektów? To jeszcze nic, młodzi ludzie którzy trafiają za kratki z powodu jakiegoś drobnego przestępstwa najczęściej stają się tam prawdziwymi bandziorami i po odbyciu kary wracają do więzienia jako recydywiści! Dlaczego? Bo nikt nie zwraca uwagi na serca i dusze uwięzionych.

Polskie więzienia są przepełnione, a najlepszym sposobem na przetrwanie w takim środowisku jest atak i agresja. Podobno każde więzienie kontroluje jakiś gang, który dba o „potrzeby” osadzonych, czyli ich kontakty czy narkotyki, czasami jest tych gangów kilka i zwalczają się z ogromną zajadłością. Procedury więzienne nie oferują żadnej ochrony dla więźniów nie związanych z gangiem, przetrwają najsilniejsi lub najinteligentniejsi, ci z oczyma dookoła głowy.        

Wielu z nas uważa, że przestępcy zasługują na uwięzienie i powinni być trzymani w małych klatkach jak kurczaki. I to przez wiele lat a nawet przez całe życie. A przecież więzienia całego świata są najbardziej stresującym miejscem generującymi największe napięcia na naszej planecie. Tak długo jak każdy z nas nie pozbędzie się skłonności do karania za wszystko - za jazdę rowerem po dwóch piwach, za niepłacenie alimentów, za drobne długi - to napięcie wciąż będzie rosnąć. Ponieważ w naszej podświadomości nosimy ogromne poczucie winy za wszystkie złe rzeczy, które zrobiliśmy w tym lub w przeszłych wcieleniach, czujemy się lepiej jeśli potępiamy innych, którzy nie są tak doskonali jak być powinni, według nas oczywiście. Każdy przecież może mieć poczucie winy za to co zrobił albo za to czego nie zrobił. Naprawdę poczucie winy można sobie wyhodować bardzo szybko.

Telewizyjne relacje z sądów i więzień służą nam jako przypomnienie, że wciąż mamy ochotę na wyrokowanie i wydawanie ocen. Taka postawa utrzymuje nasze serca zamknięte aż do czasu, gdy wreszcie będziemy gotowi do otwarcia na świat i podzielenia się miłością nawet z tymi, którzy według nas zasługują na ukaranie. Mściwe uczucie musi ustąpić miłości i to na całe życie. Każde z naszych wcieleń jest wypełnione zdarzeniami o mniejszej lub większej niesprawiedliwości, dlatego teraz oglądamy w telewizji różne okropności  abyśmy jeszcze raz i jeszcze raz zobaczyli „niesprawiedliwość” i poradzili sobie z nią trochę inaczej, nie przez wydawanie ocen.

Media umożliwiają nam zobaczenie tego co dzieje się nie tylko w naszym ukochanym i ulubionym kraju ale również w odległych częściach świata. Reportaże wojenne, newsy o katastrofach, epidemiach czy atakach terrorystycznych wchodzą do naszych domów za pomocą jednego kliknięcia. Przecież w waszej najbliższej okolicy nie ma aż tylu przestępców i tragicznych wydarzeń, ale wy zamartwiacie się, wściekacie i boicie oglądając coraz więcej przemocy na ekranie telewizora. Widocznie jest to wam do czegoś potrzebne. Do czego? Aby ujrzeć samego siebie w lustrze.

Wciąż chcecie zobaczyć  jak kiedyś sami postępowaliście. Nie denerwuje was to co zdarzyło się gdzieś na końcu świata ale to, co zgromadziliście wewnątrz. Telewizyjne obrazy służą wam tylko do wybaczenia i akceptacji samego siebie przez uświadomienie sobie co odbieracie jako zło i wokół czego stworzyliście poczucie winy. Co prawda nie ma najmniejszego znaczenia co zrobiliście w przeszłości, bo ważne jest jak radzicie sobie z tym teraz! Nawet jeśli kiedyś byłeś kłamcą, złodziejem, mordercą czy kurwą, bez względu na to czy było to wczoraj czy dwieście wcieleń wcześniej! Świadczy to tylko o tym co zrobiłeś a nie kim jesteś! Kiedy w sercu poczujesz miłość a nie nienawiść stajesz się innym człowiekiem. Wszystko co musisz zrobić to jednie zaakceptować siebie takiego jakiego nigdy nie znałeś czyli zdolnego do odczuwania miłości i szacunku dla siebie. Nie zmieniaj świata zmieniaj siebie, powtarzam to do znudzenia, bo wiem, że i tak do większości moich rodaków ta prosta dewiza nigdy nie dotrze.