Żyj tak, aby bez wyższej konieczności nie robić krzywdy żadnemu człowiekowi, zwierzęciu, roślinie ani matce Ziemi.

S.A.P

piątek, 29 lipca 2016

Kobieca wrażliwość

ze strony: tapetus.pl
Pewnie zauważyliście, że pisząc o komentatorach nie wspomniałem o kobietach. Zrobiłem to absolutnie świadomie, z premedytacją zostawiając ten temat na piątek, piątunio, piąteczek. Lubię kończyć tydzień czymś jednoznacznie miłym a cóż może być milsze od komentatorek na tym blogu? To Wy dodajecie mi siły, pokrzepiacie, wspieracie i okazujecie to bez pruderii i hipokryzji. To w Waszych komentarzach czytam, że trudno mi coś komentować, z czym się zgadzam w każdym zdaniu – jak napisała Kasia Sobiegraj. Panowie też czasem napiszą coś podobnie krzepiącego, jak chociażby Mietek, ale zazwyczaj warunkują to jakimś ale... żeby nie było, że nie mają nic do powiedzenia w tym temacie. A kobiety nie mają problemu z akceptacją i jeśli tylko temat zagości w ich polu serca wyrażają to w sposób bezpośredni. Kochając.

Mężczyznom to słowo wciąż nie przechodzi przez usta albo przechodzi z ogromną trudnością. Chyba, że ktoś jest na takim szczeblu drabiny rozwoju duchowego jak Piotr Kaliński, ale to jeden z wyjątków. Pozostali dostają dziwnego skurczu krtani gdy mają wypowiedzieć kocham i dużo łatwiej wypowiadają inne popularne słowo na „k”. Może dlatego, że miłość kojarzą z seksem, a przecież nie o to chodzi w miłości bezwarunkowej czyli chrystusowej. Nie jest łatwo wytłumaczyć czym jest miłość bezwarunkowa, bo nie można jej rozpatrywać w sferze intelektualnej. To trzeba czuć całym sobą, tak jak czują to kobiety patrząc na niemowlaki, zwierzęta, motyle... Na ręku siedzi mi motyl i nie ma ochoty frunąć mimo, że piszę właśnie teraz – napisała Inco Bellu i to jedno zdanie jest warte tysiąca tomów filozoficznych ksiąg. Mężczyzna strzepnie takiego motyla i to wszystko, a żeby jeszcze napisać od tym w komentarzu? Bez jaj!

Kocham Was, moje czytelniczki Anie, Janiny, Kasie, Danki, Marysie za wrażliwość ale nie tylko. Dysponujecie przecież olbrzymią wiedzą jak chociażby Dobrochna. Jej komentarze nie są częste, bo ma swój blog na którym prezentuje jej ogląd rzeczywistości, ale gdy już coś skomentuje zawsze jest to podparte jakimś wiarygodnym źródłem. Nie ukrywam, że często czerpię z niej do moich kolejnych wpisów, tak samo zresztą jak z komentarzy Izy Życkiej, Lucy, Agnieszki SoVa, czy Bogusi Zarzyckiej wypowiadającej się częściej na Facebooku. Często dostaję od Was prawdziwe perełki jak chociażby tę od Agi Zola, która napisała kiedyś: Być tu i teraz, ciąg chwil nanizanych na sznurek jak korale... Czyż to nie prawdziwa poezja?

Dlatego ten tekst zakończę fragmentem wiersza Miodraga Pavlowića „Kiedy opadnie wieko”, który w niezwykle delikatny sposób zajmuje się tym samym co my na tym blogu. Napisałem z czystym sumieniem my, bo wszystkie jesteście współautorkami tego blogu. Co prawda piszecie w różnych stylach ale świetnie to współgra i tak powstaje coś pod czym się podpisuję. Tylko wrażliwe osoby mogą odczuć głębię tej poezji. Uwaga panowie: odczuć - nie zrozumieć! Udostępniam z dedykacją dla wszystkich moich komentatorek, które kocham bezwarunkowo:

Kłamali ci, którzy rzekli,
że nic po śmierci nie ma,
jak i ci, co powiadali o zbawieniu:
kiedy opadnie wieko,
rozlega się gwizd
i zaczynają poszturchiwać cię z prawej
i dusić z lewej strony

Potem wypłyną z tobą na morze siwe,
abyś żeglował lub pławił się w stęchliźnie,
przeraźliwe pustkowie pod kopułami,
wypowiadasz imiona wbite do głowy
na lekcjach religii lub w chorobie,
lecz echa nie ma, nikt o nich nie wie!
Pojmujesz: ani zbawcy,
ani ktokolwiek z ziemi
do tej otchłani nie dotarł.

czwartek, 28 lipca 2016

ALE NIE JA!

Wielu komentatorów, naprawdę wielu, demonstruje swoją niezgodę na otaczającą nas rzeczywistość: Jurek Bochner, Paweł Czajkowski, Brokoz, Paweł Wolniewicz, Andrea Calabrone nie mówiąc o Grażynce Krejzler, która taką niezgodę przenosi na wszystko co się rusza oprócz zwierząt. Nie chcę nawet wspominać o kilku anonimowych komentatorach, którzy wyrażają swoją nienawiść stekiem obrzydliwych wulgaryzmów, bo te komentarze bezwzględnie kasuję.  Wszyscy oni trafnie opisują świat tyle tylko, że od tej ciemnej strony, tak jakby nie istniała jasna strona księżyca. Co zatem proponują jako jedyne remedium na niesprawiedliwość świata? Opór, walkę i starcie!        

Sztandarowym przykładem jest komentarz Andrea, który napisał: człowiek staje się szczęśliwszy jak uda mu się przeżyć w kontakcie z naturą, na szlaku walki o przetrwanie... ale nie zgodzę się z tobą w temacie przytulania i kochania bliźniego... Ciebie mogę przytulić, ale Kaczyńskiego czy Macierewicza za żadne skarby... Zauważyliście w jaki sposób nasz Andrea traktuje życie? Jako walkę o przetrwanie! Od dawna piszę i piszę, że wybierając walkę z czymkolwiek sam skazujesz się na cierpienie, nawet wtedy gdy te walkę wygrasz! Jeszcze jedno zwycięstwo i będę zgubiony – powiedział Pyrrus w III wieku p.n.e. Czy nie warto wziąć sobie do serca tej sentencji? Tym bardziej, że w naszym krótkim życiu mamy namacalne dowody jej prawdziwości. Kiedy ukończę studia skończy się gehenna wkuwania do egzaminów i będę szczęśliwy! Zwycięstwo! Ukończyłem i nie jestem szczęśliwy. Gdy Krysia nie odrzuci mnie i ożenię się z nią będę w siódmym niebie! Zwycięstwo! Ożeniłem się i miałem siódme piekło aż do rozwodu. Gdy obalimy komunę, będziemy wolni i radośni. Zwycięstwo! Mamy wolność i nie jesteśmy radośni. Gdy wejdziemy do Unii Europejskiej będziemy nareszcie nowoczesnym państwem a nie Ciemnogrodem! Zwycięstwo! Weszliśmy i... nie jesteśmy nowoczesnym państwem.  Jeszcze jedno takie zwycięstwo i będziemy zgubieni!

Nie będziemy zgubieni gdy przestaniemy traktować życie jako walki o przetrwanie! Nie o to w tym wszystkim chodzi. Ewolucja! Rozwój! Jesteśmy tu po to aby się rozwijać przez doświadczanie życia! I to życie wcale nie musi być pasmem udręki jeśli tylko podchodzimy do niego z bezinteresowną miłością a radości nie czerpiemy z czynników zewnętrznych ale z własnego wnętrza. Obejmijmy swoją bezinteresowną miłością wszystko co nam się przydarza. Gdy jest to jakieś niepowodzenie czy nawet nieszczęście - również. Nic tak nie rozwija jak niepowodzenia, nie zapominajmy o tym. Ciebie mogę przytulić, ale Kaczyńskiego czy Macierewicza za żadne skarby... – napisał Andrea zdając sobie sprawę, że kluczem nienawiści nigdy nie otworzymy krainy szczęścia. Cała sztuka życia polega na pokochaniu czegoś co pokochać się nie da, ale wybór należy do nas i za żadne skarby nie musimy tego robić. Jeśli nie w tej, to w innej inkarnacji, może dopiero za tysiące lat, ale kiedyś jednak Andrea zrozumie siłę bezinteresownej miłości i będzie w stanie objąć gorsze postaci niż Kaczyński czy Macierewicz. 

Dojdzie do tego na pewno, ale po drodze nasz niepokorny Andrea musi nauczyć się paru innych sztuk, jak choćby sztuki przebaczania, która nie jest aktem słabości ale siły. Tak, tak Andrea... już Gandhi powiedział, że słaby nigdy nie potrafi przebaczyć. Przebaczenie jest atrybutem silnego.” To zdanie ma swoje miejsce w moim sercu od dawna a w jego siłę uwierzyłem, gdy szczerze wybaczyłem doradcy finansowemu, który zmarnował wszystkie moje oszczędności jakie odkładałem na starość przez całe życie. Dopiero to wybaczenie dało mi wolność, zdrowie i prawdziwą radość życia. 

Rzadko kto tak robi, wiem, dlatego ludzie cierpią przez całe życie karmiąc się poczuciem krzywdy i zemstą. To dla nich przypominam po raz wtóry sentencję Jima Rohna: “Niech inni żyją miernym życiem, ale nie ty. Niech inni kłócą się o drobnostki, ale…nie ty. Niech inni użalają się nad rzeczami nieistotnymi, ale nie ty. Niech inni składają swoją przyszłość w cudze ręce…” Tutaj dopiszcie sobie setki innych negatywnych działań dotyczących innych ludzi i dopiszcie tłustym drukiem: ALE NIE JA!