Żyj tak, aby bez wyższej konieczności nie robić krzywdy żadnemu człowiekowi, zwierzęciu, roślinie ani matce Ziemi.

S.A.P

środa, 25 maja 2016

Uległość tłumów

Gdy jutro będę kontemplował naturę wdychając woń wilgotnej ziemi (w Boże Ciało zawsze musi trochę popadać) wsłuchując się w ptasi świergot i poszum wiatru w zielonych kłosach zbóż, moi rodacy będą zapindalać po ulicach miast i wsi w kościelnych procesjach. Czy mi to w czymś przeszkadza? Jako obywatelowi - tak, bo zabierają mi możliwość wolnego podróżowania po drogach, które są krwioobiegiem mojego państwa ale jako człowiekowi – nie, bo każdy ma prawo do swojej bezmyślności. Bezmyślności bo tylko niewielu z nich wie, po jaką cholerę zapindala za księdzem pod baldachimem niesionym przez parafialnych najwierniejszych z wiernych. Kiedyś mnie to naprawdę wkurzało, jak każdego wrażliwego człowieka, który chciałby stworzyć świat na swój sposób, ale teraz...

W ten klimat wstrzelił się doskonale list jaki otrzymałem od Kasi S. który zacytuję w całości: „Stanisławie, przycisnęło mnie i muszę się wypowiedzieć. Wczoraj byłam na pogrzebie jednej z mieszkanek mojej wsi. Raczej z szacunku do osoby, niż z chęci obecności w kościele. Ale co robić- świeckie pogrzeby tu jeszcze nie dotarły. A że nie byłam zaangażowana duchowo w obrzędach, więc bacznie słuchałam i patrzyłam. I nagle do mnie dotarło cos, co powinno dotrzeć do większości! Przecież to, co ksiądz mówi do ludzi, to jakaś masakra! To wręcz wklepywanie w podświadomość każdemu wiernemu, że jest niczym, że ma cierpieć, że radość to go spotka po śmierci, że jest wszystkiemu winien, że z natury jest zły, itd, itd! Dlaczego wierni tego nie słyszą!? Dlaczego dają się wpisywać w to pasmo nieszczęść, któremu ponoć sami są winni?! Patrzyłam, jak stare (nie starsze- stare!) kobiety brały komunie i z błogim wyrazem twarzy wracały na swoje miejsce. Wcześniej musiały się wyspowiadać. Co one mogły nagrzeszyć!? Wśród wszystkich obecnych byli ludzie wykształceni. Czy oni nie słuchają tego co ksiądz mówi?! Czy lubią żyć w poczuciu winy, zgnębienia, gorszości? Już pomijam językowy bełkot księdza. Wyszłam po godzinie zdumiona, jak rozumny człowiek może to wszystko łykać i jeszcze w to wierzyć! I tak sobie pomyślałam, że cale nieszczęście naszego kraju polega na tym, że od pokoleń kościół wbijał naród w kompleksy i poczucie winy. Wychował naród niewolników i poddanych. Naród bez poczucia swej wartości. I z tego czerpie swoja siłę i ...pieniądze. Na czym polega ta uległość tłumów? To dla mnie jest zagadką. Przepraszam, że tak się wypowiedziałam , ale tylko do ciebie mogę takie przemyślenia złożyć. A ze targały mnie od wczoraj emocje, to musiałam im dać upust. Pozdrawiam!”

Doskonale rozumiem emocje Kasi, bo zaledwie kilka lat temu doświadczałem równie silnych, a może silniejszych. Myślę, że dla Kasi nie jest żadną zagadką ta „uległość tłumów”, to tylko kobieca kokieteria. Kasia dobrze wie, że te biedne stare kobiety od urodzenia trzymane były w ryzach strachu! Wpajano do tych małych płowych główek, że Bóg jest straszną, surową, gniewną i karzącą istotą. Czy myślicie, że można im teraz wytłumaczyć, że Bóg, który wygłasza kazania, sądzi i prześladuje, nigdy nigdzie nie istniał z wyjątkiem serc i umysłów człowieka? Czy zaakceptują fakt, że to człowiek stworzył Boga, który poniża jednych i wynosi drugich i dlatego ksiądz zapindala pod baldachimem a wierny moknie?

Te biedne kobiety nigdy nie będą w stanie pojąć, że Bóg jest emanacją głębokiej i bezwarunkowej miłości. Jest życiem, które nas wypełnia, ziemią, po której chodzimy i powietrzem, którym oddychamy. „Jest kolorem naszej skóry, wspaniałością naszych oczu, delikatnością naszego dotyku, wiatrem marszczącym wodę, zmieniającymi barwy liśćmi, prostotą róży w głębi jej tonów i odcieni, obejmującymi się kochankami, śmiejącymi się dziećmi i połyskiem włosów o miodowej barwie, słońcem wschodzącym rano, gwiazdą migocącą w nocy, ubywającym i przybywającym księżycem na wieczornym niebie, niezwykłym owadem, skromnym ptakiem w locie, wstrętną i brzydką glistą”.

Żeby to zrozumieć potrzebna jest wiedza, która uwalnia od strachu i wtedy przestajemy być niewolnikami innych realizując nasze własne pragnienia. Gdy mamy wiedzę jesteśmy wolni na zawsze! Te „stare kobiety” też muszą ją zdobyć, tyle że nie mają na to najmniejszych szans w tym życiu. Ileż strachu, bólu, tragedii będą musiały przeżyć w kolejnych wcieleniach żeby posiąść wiedzę, która wreszcie uczyni ich wolnymi? Dlatego kłaniam się im do ziemi i kocham z całego serca.  

p.s.
Jak się domyślacie kolejne świąteczne dni spędzę w lesie, na łące lub na polach mojej wsi, dlatego zapraszam tu jak zwykle w poniedziałek. Wiosny w sercach życzę!

wtorek, 24 maja 2016

Stwórz siebie na nowo

Fabryka rzeźb Althamera ze strony: dwutygodnik.com
Znakomita większość z nas nie jest w stanie odpowiedzieć na jedno z najważniejszych pytań jakie można sobie postawić – kim jestem?! Nie wiemy kim jesteśmy ale za to wiemy doskonale kim nie jesteśmy! Nie jestem kobietą, Niemcem, krawcem, astronautą, młodzieńcem, członkiem jakiejkolwiek partii... Proste dla każdego! Ale ja wiem więcej. Wiem także, że nie jestem swoją przeszłością, nie jestem Polakiem choć urodziłem się tu nad Wisłą, nie jestem swoją rodziną o którą zabiegałem całe życie, ja nawet wiem, że nie jestem tym kim myślę, że jestem!

To „kim jesteśmy” ukształtowała tradycja, kościół, szkoła, społeczeństwo więc najwyższy czas abyśmy stworzyli siebie na nowo! Jurek Bochner marzy o tym, żeby „policzyć i zebrać do kupy tych, którzy nie wierzą w żadnego Boga, albo mówią, że nie wierzą, tych którzy wierzą, że Bóg jest w każdym z nas, tych którzy wierzą, że Jezus był tylko człowiekiem, a Bogiem w takim samym stopniu jak każdy z nas i tych którym do kontaktów z Bogiem nie są potrzebni pośrednicy”. Takie policzenie ma swój światły cel ale stado łatwo zmanipulować a jeśli nie zrobi tego ktoś z zewnątrz to zrobi to ktoś ze stada. Tak to już jest i tyle! Moja wizja świata jest oparta na oświeconym i świadomym człowieku niewrażliwym na wszelkie indoktrynacje, zindywidualizowanym do samego końca. I ta wizja kiedyś się spełni, nie może być inaczej!

Brytyjski poeta i dziennikarz Charles Mackay napisał - Ludzie myślą stadnie, szaleją stadnie, lecz odzyskują zmysły pojedynczo – dlatego zaczynam budować samego siebie od nowa. Wiem, że jestem stary, wiem, że to się nie podoba wielu moim przyjaciołom, którzy wcześniej czy później przestaną być moimi przyjaciółmi, a może nawet zostaną moimi wrogami, ale tworzę swój świat nie oglądając się na nikogo i nie podążając za kimś, kto był Buddą czy Jezusem albo jest Dalajlamą. Nie robię tego dlatego, że przeczytałem kilka książek Eckhart Tolle’a, Ramthy czy innych myślicieli! Od nich wszystkich wziąłem tylko to co samo weszło w moje pole serca. I do tego zachęcam wszystkich moich czytelników. Nie dajcie się wciągnąć do żadnego stada, chociażby pobyt w nim był niezwykle atrakcyjny! To tylko Wirotwór, który wyssie z was energię w każdej postaci! Nie wierzcie nikomu, mnie także! Budujcie swoją wiedzę tylko z tego co rezonuje z waszą częstotliwością serca odrzucając wszystko inne.

Nie chciałbym żebyście przeżywali tyle dyskomfortu a nawet cierpienia ile ja, gdy szedłem ślepo za kimś, kogo uważałem za swojego guru. Olewać wszystkich, którzy uważają się za guru! Większość z nich wszczepia w nasze serca niezdrowe przekonania, zachowania i myśli! Niech spadają z naszego życia żebyśmy nie wylądowali na leżance u psychologa, który będzie diagnozował nasz przypadek jako dysocjację, dychotomizację, realizm nominalny czy przyczynowość fenomenalistyczną (ach to ich porąbane naukowe nazewnictwo) Pamiętajmy, jesteśmy bogami więc nie obarczajmy sił zewnętrznych za swoje nieszczęścia. Skończymy z wyrządzaniem sobie krzywd i narzekaniem, że rani nas popieprzona polityka prezesa Polski. I co z tego, że popieprzona? Czy myślicie, że w czasie okupacji ludzie nie kochali się i nie byli szczęśliwi? Ja zachęcam żebyście tacy właśnie byli, ale jeśli wolicie walczyć i cierpieć, to już wasz wybór.

Każdy ma prawo wyboru bo jest samym centrum swojego osobistego Wszechświata. Wszystko jest wasze i tylko wasze: czarne myśli wymieszane z tymi twórczymi, które krążą bezładnie w waszych głowach. Zamiast uporządkować je i wyrzucić te niepotrzebne, wciąż krążą i krążą. Słowa, które albo ranią albo niosą miłość. Przekonania, te kule u nóg, które nie pozwalają na dalszy rozwój i wreszcie działania, które są konsekwencją tego wszystkiego i tworzą świat pełen bólu i cierpienia. Możemy nad tym wszystkim zapanować i stworzyć świat pełen szczęścia i radości ale ilu jest takich, którzy wiedzą (nie wierzą, tylko wiedzą) że to prawda?  

poniedziałek, 23 maja 2016

Odzyskać wolność

ze strony: 100percentrealestate.net
4 czerwca 89 roku skończył się w Polsce komunizm – ogłosiła bez sensu Joasia Szczepkowska. Była jeszcze wtedy naprawdę ładna. Mądra stała się dużo później, gdy już zorientowała się, że żadnego komunizmu w Polsce nie było. Niemniej w 89 roku nad naszą szarą Wisłą zaczęło się coś, co można z trudem, bo z trudem uznać za demokrację. Niech będzie, że ułomna ale jednak demokracja! - cieszą się ojcowie III RP i ja też się cieszę, zdając sobie jednak sprawę z ogromu tych ułomności. A najgorszą z nich jest zmuszanie obywateli do uległości! Co prawda kraje demokratyczne robią to w białych rękawiczkach używając medialnej manipulacji i propagandy, co jest nieporównywalnie lepsze od gróźb i terroru jakie stosuje się w krajach dyktatorskich, ale w konsekwencji i tak mamy ogłupiałe i zmanipulowane społeczeństwo.

Nie wiemy jeszcze w co przekształci się obowiązujący system pod rządami  prezesa Polski, ale już wiadomo, że obecna władza uwielbia sięgać po sprawdzony od wieków środek przymusu – strach. To ulubione narzędzie kontroli stosowane jest nagminnie przez rządowe media aby wykształcić w nas niepewność. Niepewność co do naszej pozycji na rynku pracy, utrzymania rodziny, prawa błyskawicznie zmienianego nocą itd. Myślenie przepełnione strachem będzie fundamentem tego systemu jeśli stanie się dominującą tendencją w społeczeństwie. A przecież o to chodzi, żebyśmy nie mogli wybić się na samodzielność myślenia i byli skazani na uzależnienie, poczucie beznadziei i stali się bezbronnymi ofiarami władzy.

Jak odzyskać wolność, skoro wszyscy twierdzą, że jesteśmy wolni, a my czujemy coś wręcz przeciwnego? Odzyskiwanie prawdziwej wolności możemy zacząć wyłącznie od wewnątrz. Jeśli weźmiemy odpowiedzialność za własny los pomimo takich a nie innych zewnętrznych okoliczności, jeśli bez żenady powiemy sobie „jestem Bogiem” patrząc w lustro, jeśli będziemy umieli okiełznać własne myśli tak, żeby zmaterializowały się na ścieżkach życia pełnych szczęścia, zdrowia i bogactwa – nasz strach zostanie przezwyciężony i życie zacznie układać się po naszej myśli.

Niestety, znakomita większość z nas narzeka na swój parszywy los i nie chce wziąć za niego odpowiedzialności a cóż dopiero za to co dzieje się na świecie! To ONI mają coś zrobić z globalnym ociepleniem, bezrobociem, uchodźcami, kolejkami w przychodni i nadkwasotą mojego żołądka. Bo cóż ja mogę?! Ja tu tylko sprzątam, a ONI decydują o wszystkim. Wygoda posiadania ONYCH zwalnia od myślenia i staje się tamą na której zwycięzcy zmanipulowanych wyborów tańczą swój taniec zwycięstwa. Że niby uliczne demonstracje są coraz liczniejsze? A jaki to stosunek do wszystkich niezadowolonych? Znikomy! Gdyby wszyscy wkurwieni zechcieli przyjechać do stolicy manifestacja zaczynałaby się w Grójcu a kończyła w Płocku! Nie jest tak tylko dlatego, że jesteśmy zmanipulowani poczuciem bezsiły, które umiejętnie wstrzykiwane jest do krwiobiegu społeczeństwa. Nasz pogląd przecież się nie liczy, bo nie mamy dostępu do prawdziwej informacji  a ONI mają!       

W religii i polityce, ludzkie poglądy i przekonania, niemal zawsze pochodzą z niesprawdzonej, drugiej ręki, od władz, które same nie badały sprawy, tylko przejęły poglądy od jeszcze innych, których to opinie nie są warte złamanego grosza – powiedział Mark Twain. Owszem, zdajemy sobie sprawę z niekomfortowej sytuacji w jakiej jesteśmy, ale nie jesteśmy w stanie przyjąć konsekwentnej postawy wobec niej bo zawsze porównujemy swoją opinię do wzorcowych zasad podsuwanych nam przez medialną propagandę. To nieprawda, że nie mamy dostępu do zróżnicowanych źródeł informacji i nie mamy możliwości wyrobienia własnego osądu lub opinii! Internet zmienił to diametralnie a nie robimy tego wyłącznie z braku chęci! Nie chce nam się, bo tak nas uczono całymi latami i dlatego ulegamy propagandzie, a nawet gdy odrzucamy jedną natychmiast przerzucamy się na inną. Dlatego tak usilnie namawiam do tworzenia własnego światopoglądu, własnej rzeczywistości, własnego Wszechświata nawet wtedy, gdy będzie różnił się od 6 miliardów innych światopoglądów, rzeczywistości i Wszechświatów! I bardzo dobrze, niech się różni!